12/24/2011

behind blue eyes

     Wigilia, Wigilia, Wigilia. Życzeń nie mam zamiaru składać, przeważnie te na blogach czy innych stronach, nie są szczere. Takie tylko, wyklepane, bo to by były. Za trochę ponad godzinę kolacja wigilijna. Dzielenie się opłatkiem, szczerze tego nie znoszę. Uważam, że powinno być zniesione. Chwilowy spokój zwiastunem burzy? Pewnie tak. Chwilowy spokój zwiastunem świąt? Wątpie... Jutro może wizyta u dziadka? A może nie... Kto wie? Mógłby mnie ktoś przygranąć na Sylwestra... Nie chcę go spędzić z Polsatem. Lubię spotkanie z M. za kilka dni... Oby doszło do skutku. I lubię kino z G., ostatnie spotkanie przed Walentynkami. 52 dni... 

12/19/2011

street of dreams

195 dni
4703 godziny
282180 minut

 WRÓĆ!!

12/11/2011

this world

   Przerwa świąteczna? Nie uwierzę, póki do tego nie dojdzie, póki nie będę tam jechać, póki, go wtedy nie zobaczę. Tyle do powiedzenia.

12/02/2011

happy birthday

     Wszystkiego najlepszego niekochanie. Życzę Ci szczęścia, zdrowia - dla Ciebie będzie przydatne. Często chorowałeś pewnej zimy. Nie chcę żebyś mnie źle zrozumiał, niekochanie, to nie jest ironia. Zawsze życzyłam Ci dobrze... Nigdy nie chciałam deszczu w Twoim życiu. Jest on dobry, ale w odpowiednich proporcjach. A ja nigdy nie chciałam dla Ciebie nadmiaru deszczu. Wiesz dobrze, niekochanie, że to może doprowadzić do powodzi. Zalałoby Cię... a jakbyś umarł? Nie chciałabym tego, niekochanie. Wprawdzie nie zależy mi już na Tobie, ale na Twoim życiu - jak najbardziej. Poza tym życzę Ci, niekochanie, miłości. Nie uważasz, że to najważniejsza rzecz w życiu? Pewnie nie. Zdradzasz, a to świadczy o tym, że raczej nie potrafisz kochać i szanować, niekochanie. Wiem, popełniłam sporo błędów. Niektórych się wstydzę, każdy czegoś mnie nauczył. Ty nie byłeś moim błędem, byłeś moją nauczką. Jakaś część mnie już na zawsze będzie Cię troszkę kochać. Ale nie martw się, niekochanie, tylko troszeczkę, bardzo malutko. Nawet tego, niekochanie, nie poczujesz. Po prostu, coś takiego na zawsze pozostawia po sobie ślady. Trwałe blizny, musisz wziąć to pod uwagę niekochanie.
                                                                                                  Z całym szacunkiem dla Ciebie i siebie
                                                                                                             W dniu Twoich 34 urodzin
                                                                                                            Życzę Ci dużo miłości, radości,
                                                                                                               Szczęścia i pogody ducha.
                                                                                                                           Niekochanie
                                                                                                                         Z poważaniem
                                                                                                                    Jednorazowa kochanka


P.S. Dlaczego mój telefon, w taki chamski sposób, przypomniał mi dzisiaj o Twoich urodzinach? 

11/27/2011

milosc

                                                   Nie widziałam Cię już od miesiąca
                                                                        I nic
                                                            Jestem może bledsza
                                                                  Trochę śpiąca
                                                           Trochę bardziej milcząca
                                                                        Lecz
                                                                      Widać
                                                         Można żyć bez powietrza
                                                                 - M. Pawlikowska-Jasnorzewska ,, Miłość'' 

11/25/2011

big jet airplane

  Codziennie uczymy się siebie od nowa. Poznajemy nieznane tereny naszych dusz. Przybliżamy się i oddalamy. Zastanawiam się, co nas do siebie ciągnie. Co nas od siebie odpycha. Blisko-daleko. Blisko-daleko. Pieprzona niepewność jutra. Napisze, czy może jednak nie? Napisz, napisz, napisz, NAPISZ! Całodzienna modlitwa. Może spotkanie? Nie, lepiej nie. Dlaczego? Nie mam czasu. Przestałam o to pytać. Straciłam nadzieję. Myślisz, że może kiedyś stracę i Ciebie? A może spotkamy się za sto lat w tym samym miejscu i w końcu odnajdziemy odpowiedzi na wszystkie pytania? Nie wiem, nie chcę wiedzieć. Na razie skupiam całą swoją energię na utrzymaniu Cię. I trzymam się tej myśli, jak dziecko trzyma się misia. 


Napisane  na warsztatach z Gruzinką... W sumie, nie było najgorzej. Nawet zapisałam sobie, jakie słowa powinnam mu powiedzieć... Głupia. Jemu przecież i tak nie zależy. A nawet jeśli jakimś cudem tak, to powinnam sobie wmawiać, że jednak nie. Z tego przecież i tak nic nie ma prawa wyjść. Z resztą, on się pewnie tylko bawi. Udaje i się przy tym dobrze bawi. Pewnie śmieje się pod nosem, kiedy piszemy. Ahh, Ty, nawina! Jesteś po prostu GŁUPIA. I tyle. SMSy, które wysyła są tylko elementem gry. Głupiej gry, nawiasem mówiąc. 


,, W ciągu ostatnich kilku miesięcy nie umiał przeżyć niczego istotnego, aby nie pomyśleć, że chciałby jej o tym natychmiast opowiedzieć" - J.L.Wiśniewski ,, Samotność w sieci" - czyli moja lektura na najbliższe dni.

P.S. To pierwsze jest w całości MOJE. Drugie jest cytatem. Chciałabym, żeby on tak odczuwał pisząc ze mną. Tylko pisząc. 

11/18/2011

zaopiekuj sie mna

         Życie jakoś płynie. Od szkoły do domu, czasem jakiś spacerek, papierosy, sporadycznie alkohol. W szkole w zasadzie średnio, powiem, że sporo zależy od przedmiotu. O ile z humanistycznych jakoś sobie radzę to biologia, chemia czy matma w ogóle mi nie wychodzą. NIC z tego nie rozumiem. Już nawet matematyka lepiej mi idzie... Nigdy nie sądziłam, że to powiem. Jutro nie będzie pana M., ma imprezę. Zazdroszczę, ja na ostatniej byłam prawie półtora miesiąca temu i z chęcią poszłabym na kolejną. Dzisiaj były plany, ale niestety nie wypaliły. Z resztą, nie chciałam iść z tymi ludźmi na imprezę. Niespecjalnie czuję się w ich towarzystwie, chociaż, między innymi z nimi, imprezuję. Ale nieważne, kompletnie nie wychodzi mi dzisiaj składanie zdań w logiczną całość. Chwilowy spadek formy. Brak inspiracji. Ogólnie... brak wszystkiego. Jutro, prawdopodobnie, biblioteka. A w zasadzie dwie, muszę oddać książki do poprzedniej i pojechać do obecnej coś wypożyczyć, bo w tygodniu raczej nie będę mieć czasu... Poza tym mogłabym się trochę pouczyć fizyki i biologii. Za dużo tego... Zdecydowanie za dużo... Potrzebuję spokoju, odpoczynku, totalnego wyłączenia się ze świata. 

11/14/2011

where have you been

  Wiesz, myślę, że mogłabym Ci kiedyś powiedzieć jak wielka była moja miłość do niego. Jak bardzo go kochałam, jak przeżywałam każdą chwilę rozłąki. Naprawdę, kiedyś opowiem Ci o tym. Ze wszystkimi szczegółami, o tak, tego możesz być pewien. Powiem ci o tym bólu który rozprzestrzeniał się na całe ciało, kiedy on mnie ranił. Opowiem o tym jednym, jednym razie kiedy czułam się dla niego tą wymarzoną. Będę Ci mogła nawet powiedzieć o tej różnorodności odczuć jaka wtedy mną miotała. O stanach, kiedy potrafiłam myśleć tylko o nim, od skrajnej radości do rozpaczy. Byłam na krawędzi. Jedno jego słowo potrafiło zniszczyć cały mój dzień. Ale teraz to minęło. Jego już nie ma. Zniknął. Zostawił po sobie tylko wspomnienia. Wszystko zgasło wraz z papierosem w mojej dłoni. 

A tak na serio to myślę, że wszyscy o tym wiedzą tylko nikt nie zdaje sobie z tego sprawy. Te emocje... w zasadzie chcę jeszcze raz, ale bardziej... szczęśliwie. Ostatnio pakuję się w same związki bez przyszłości, toksyczne. Chcę poczuć prawdziwie.  

11/08/2011

take care

    Szkoła, szkoła, szkoła. Ostatnio nie żyję niczym więcej. Dzisiejszy sprawdzian z matmy, poszedł w miarę ok. Tak myślę. Wszystko okażę się w ciągu najbliższego tygodnia lub dwóch. Mam nadzieję, że nie będzie najgorzej. Zrobiłam wszystkie zadania, jakieś błędy pewnie są. Akurat w matmie nie potrafię ich uniknąć. Niestety. Poza tym cieszy mnie perspektywa ciut dłuższego weekendu niż zazwyczaj, ale i tak chcę już święta! Hmm, za 5 dni urodziny G. wpadłam na pomysł genialnego, jak dla mnie, prezentu. Kupię 96-stronicowy brulion i cały zapiszę o tym, jak bardzo go kocham, teksty piosenek, które mi się z nim kojarzą, cytaty. Może wkleję jakieś swoje zdjęcie. Opiszę większość naszych spotkań. Mam nadzieję, że się ucieszy. Czeka mnie tyyyyyle pracy! Masakra, nie wyobrażam sobie tego. 

11/06/2011

like smoke

  Siedziała. Zegar powoli wybijał jej godzinę, ale ona ze spokojem godnym mnicha po prostu siedziała. Mijało pół roku. Pół roku od początku końca jej życia. Tamten słoneczny dzień spalił ją na zawsze, wygasił do cna ostatnie iskierki radości w jej oczach. Zostawił ją z bólem, łzami, cierpieniem i nikotyną - najlepszą przyjaciółką od pamiętnego czasu. Nękały ją pytania. Wiele zagadek bez rozwiązania. Opróżniona do połowy butelka wódki stojąca na stoliku nie pomagała poznać odpowiedzi, nie przynosiła ukojenia. Odtwarza w pamięci tamten dzień zagłady. Jej osobisty koniec świata. Wskazówki zblizają się nieubłagalnie do jej godziny. Kolejny odpalany papieros, coraz więcej pytań i wódki. Nie potrafiła przypomnieć sobie życia przed. Ono nie istniało. Wykasowała je z pamięci z tamtym słonecznym dniem pół roku temu. Dniem początku jej rozkładu. Naładowany pistolet tabletek. Zbliża się godzina zero. Ostatnie ,, Uratuj mnie'' powiedziane w nicość, może do wyświetlacza telefonu. Ostatni strzał z narkotykowej broni. Ostatnie zaciągnięcie się papierosem, ostatni łyk palącego alkoholu w krtani. I koniec. Stado sępów ponad nią czyhających na trupa.


Kolejna moja radosna twórczość. Zastanawiam się nad założeniem bloga, na którym mogłabym to publikować. Ehh, dzisiaj mija pół roku. Równiutkie pół roku. 6 maja 2011. Ta data chyba na zawsze się wyryła w pamięci. Forever.