Znowu za Tobą tęsknię. Już myślałam, że na zawsze mam 'spokój' od Ciebie i myśleniu o Tobie. A tutaj tęskota wróciła i jest jeszcze bardziej odczuwalna niż kiedykolwiek. Wracam do miejsc, które kojarzą mi się z Tobą. Nawet ostatnio myślę o spacerze do miejsca w którym się poznaliśmy. Tak, dla odmiany. Myślę, że jestem głupia jeśli chodzi o Ciebie i to, co nas łączyło. Albo co wyobrażałam sobie, że nas łączyło. Wciąż Cię pragnę. Wciąż Cię chcę. Wciąż wyobrażam sobie nasze wspólne życie. I wciąż tęsknię.
Powiem Ci... Zmarnowaliśmy świt, a tego nie wybaczy nam żadne niebo - Jim Morrison Czuję się ostatnio strasznie zagubiona, smutna, samotna. Najchętniej zamknęłabym się sama w pokoju i z niego nie wychodziła.
I'm giving you a night call to tell you how I feelI want to drive you through the night, down the hillsI'm gonna tell you something you don't want to hearI'm gonna show you where it's dark, but have no fearThere's something inside youIt's hard to explainThey're talking about you boyBut you're still the same
Może czujesz to co ja i za czymś tęsknisz Wszystkie myśli i uczucia, których nie masz gdzie pomieścić I nie możesz znieść ich, masz dosyć substytutów Może możesz iść ze mną za rękę i skończyć na bruku
Czułem, że czujesz to co ja, może się mylę Czułem tak, gdy spojrzeniami spotkaliśmy się przez chwilę I w moim innym świecie jesteśmy blisko Ale tu bałem się, że mi pozwolisz spieprzyć wszystko W moim innym świecie jest inna prawda Tu ciebie nie ma, to tylko wyobraźnia I może dobrze, że los nie postawił na nas W tym czego szukam nie ma nic prócz rozczarowania Choć w moim innym świecie jest inna prawda Tu ciebie nie ma, to tylko wyobraźnia I nawet jeśli miałem rację to już poszłaś I nigdy się nie dowiem, bo nigdy cię nie spotkam W moim innym świecie możemy gadać do rana I rozumiesz mnie bezsprzecznie i jemy wspólne śniadania I należysz do mnie, choć to nie kwestia posiadania I czujemy się bezpiecznie jakby cały świat był dla nas Spotykam ciebie znów, patrzysz na mnie i widzisz, że Czuję to co ty albo któreś z nas się myli Palę papierosa i patrzę w twoje oczy Myśląc, że to piekło w mojej głowie nigdy się nie skończy W moim innym świecie planujemy przyszłość Ale teraz nie ma cię, chyba właśnie wyszłaś
Nothing else to say...
I dreamt about you nearly every night this week How many secrets can you keep? 'Cause there's this tune I found that makes me think of you somehow and I play it on repeat Until I fall asleep Spilling drinks on my settee
Crawling back to you Ever thought of calling when you've had a few? 'Cause I always do Maybe I'm too busy being yours to fall for somebody new Now I've thought it through Crawling back to you Been wondering if your heart's still open and if so I wanna know what time it shuts Simmer down and pucker up I'm sorry to interrupt. It's just I'm constantly on the cusp of trying to kiss you I don't know if you feel the same as I do But we could be together if you wanted to
Zaczynam myśleć, że nigdy nie czułam niczego aż tak intensywnie...
Odkąd doszedłeś do wniosku, że Ty mnie nienawidzisz, a ja Ciebie chromolę, mam w sobie jakiś zygzak. Wydaje mi się, że będzie albo bardzo dobrze, albo bardzo źle. Najzabawniejsze jest to, że oboje zarzucamy sobie to samo: egoizm (o, bo ja też Ciebie uważam za najpaskudniejszego egoistę ze wszystkich, jakich znam). Kochany mój! Nie przejmuj się tym wszystkim zanadto. Dość jest przecież ważne i to, że się kochamy. A że żyjemy jak pies z kotem - no to trudno. Może to i można porównać do konfliktu mocno uwiązanego psa łańcuchowego z wrednym wędrującym kotem. Agnieszka Osiecka do Jeremiego Przybory. Jelenia Góra 20.05.1965
Chcę być Twoim Fordem Cortina, Nigdy nie zardzewieję Jeśli lubisz, gdy Twoja kawa jest gorąca, Pozwól mi być dzbankiem na kawę Ty tu rządzisz, kochanie Ja po prostu chcę być twój
Sekrety, które ukryłem w swoim sercu Są trudniejsze do ukrycia niż sądziłem Może po prostu chcę być Twój Chcę być Twój Chcę być Twój Chcę być Twoim balsamem do układania włosów, Utrzymywać je w głębokim oddaniu Co najmniej tak głębokim jak Ocean Spokojny Chcę być Twój
This is going to break me clean in two This is going to bring me close to you
(S)he is everything I need that I never knew I wanted (S)he is everything I want that I never knew I needed It's all up in the air and we stand still to see what comes down I don't know where it is, I don't know when, but I want you around When it falls in place with you and I, we go from if to when Your side and mine are both behind it's indication This is going to bring me clarity This'll take the heart right out of me This is going to bring me to my knees I just want to hold you close to me
Tak, tak, tak... to jest właśnie to. Mocno Cię pragnę, ale nie chcę Cię na stałe. Drugi raz mam coś takiego. Drugi raz wyczuwam, że źle się to skończy.
The party's just begun I promise this Drink is my last one I know that I fucked up again Because I lost my only friend God forgive my sins Don't leave me, I Oh I will hate myself until I die
Toast one last puff And two last regrets Three spirits and Twelve lonely steps My heart would break without you Might not awake without you Been hurting low, from living high for so long I'm sorry, and I love you I need you more than dope Need you more than dope
Mówię do Ciebie muzyką i chciałabym żebyś w końcu zrozumiał, co chcę Ci powiedzieć. Czasem potrzebuję Cię bardziej niż jesteś w stanie sobie wyobrazić. Czasem też nienawidzę Cię tak, że najchętniej bym Cię zabiła. Ale w ostateczności i tak potrzebuję Cię bardziej niż narkotyków.
'' I'm friends with a monster that's under my bed Get a long with the voices inside of my head You trying to save me, stop holding your breath. And you think I'm crazy, yeah, you think I'm crazy'' Też się zaprzyjaźniłam ze swoim potworkiem...
Wszystko się rozmywa, blaknie, traci kolor, traci sens. Czasem naprawdę czuję się jak mała, sterowana przez wszystkich dziewczynka. Biernie przyjmuję każdą postawę, którą mi narzucają. Nie zwracając uwagi na to, jak ja się czuję z tym wszystkim. Z resztą, wgląd w siebie nigdy nie był moją mocną stroną.
Zawieszam. Muszę przemyśleć o czym, chce pisać i czy w ogóle chcę.
Ł. się odezwał. W końcu. Naprawdę, kamień z serca mi spadł, kiedy go zobaczyłam online. I rozmowa jakoś tak się układała, dość fajnie. Miło, naprawdę miło. W ogóle, cały wczorajszy dzień był taki dziwny. Na wariata. Do południa w sumie minęło standardowo - w szkole. Ale po południe i wieczór to jakaś dziwna hybryda złości, miłości, nienawiści, irytacji, radości, zadowolenia, szczęścia... Najpierw, gdzieś, totalna złość, nienawiść, zero pozytywnych uczuć. G. zirytował się, że musi czekać na mnie dłużej niż 5 minut, więc sobie pojechał. To ja, w nerwach, wsiadłam w najbliższy autobus, który mnie gdzieś do niego zaprowadzi. Wsiadam, wkurzona, dzwonię do niego, a tutaj... kanary wyskakują. Daję dokumenty, wkur***nie się podwyższyło, jak bardzo mogło. No dobra, wypisują mi ten mandat, a ja wkurzona próbuję się dodzwonić. Kanar podchodzi do mnie i mówi, zebym podpisała. No to ja, zirytowana, podpisuję to byle jak, byle gdzie, a ten do mnie że mam czytać to, co podpisuję. Ja, niezbyt grzecznie i kulturalnie, odpowiedziałm mu, że 'pi***oli mnie to, co podpisuje, bo przecież ku**a, wiem, że dostałam mandat', a on do mnie, że w takim razie nic nie dostanę. Wysiadłam z autobusu i poszłam do sklepu, zakupić doładowanie do fona. Dzwonię do G. Okazało się, że jedzie do naszych wspólnych znajomych na imprezę. To dołączyłam do niego, wcześniej wyjaśniliśmy sobie kilka nieporozumień. Impreza - spoko. Bawiłam się naprawdę dobrze, wypiłam z 3-4 kieliszki wódki i po 20.00 byłam w domu. A tam, oczywiście, awantura, że spóźniłam się całe 15 minut. Zirytowało mnie to, więc wzięlam prysznic i położyłam się do łóżka. Tam sobie leżałam, pisałam na gg, grałam w jakieś idiotyczne gierki. Aż tutaj patrzę około 22.00 a Ł. dostępny. Kamień z serca, więc zagadałam do niego. No i rozmowa, jak już wspominałam, była dość miła. I w gruncie rzeczy, sama nie wiem, co sądzić o tym dniu. Z jednej strony, fajny, przyjemny. A znowu z drugiej, pełno negatywnych emocji, uczuć... Dawno nie miałam takiego dziwnego, popieprzonego dnia.
'' ohhhh thinking about you, wasting all my time on you, you used to feel so brand new, you mean nothing to me. you got to get out of my head.''
Leniwy wieczór, w sumie to już noc. Noc? Wieczór? Mylą mi się pojecia. Nigdy nie potrafiłam odnaleźć tej subtelnej różnicy, kiedy wieczór zmienia się w noc. To chyba będzie na mojej liście rzeczy do zrobienia zanim umrę. Kurwa, smutno mi. Cholernie smutno, pusto, jakoś tak szaro. Nie lubię takich wieczorów/nocy... Chociaż tyle, że niebo za oknem jest naprawdę ładne. Ma taki lekko pomarańczowy kolor. Zrobiłabym zdjęcie, ale niestety nie mam aparatu w pokoju. Chyba będę go musiała tutaj na stałe przenieść, bo codziennie widzę tak dużo interesujących i ciekawych ludzi, miejsc, zdarzeń, sytuacji, które chciałabym jakoś uwiecznić, zapamiętać. Jednak, z drugiej strony, nie chcę powielać zainteresowań miliona ludzi w moim wieku. Teraz każdy chcę być fotografem, modelką albo wystąpić w jakims innym, idiotycznym talent show... Także, chyba pozostanę przy swoich zainteresowaniach.
Tęsknię. Czekam. Czekam. Tęsknię. Idę na szluga.
''Nagle tak cicho się zrobiło w moim świecie bez Ciebie''
'' In a world when no one, no one understands It's good to finally find someone, someone who can I'm crazy bout you I'm crazy I can't help it, help it, oh Nothing I can do When I lose my mind When I'm a total mess I stop cos you still think I'm the best And I love you Even when you are a wreck''
'' pożądam, nie chcę, muszę, nie mogę, a pragnę' Boję się, boję się, boję się o Ciebie, Ł. W sumie, i tak tego nie przeczytasz, ale chciałabym, żebyś wiedział. Chociaż, w sumie nie. Tak naprawdę to chyba sama chcę się oczyścić, w pewien sposób, z tych emocji które mi towarzyszą kiedy Ciebie gdzieś tam nie ma. Bo, wiesz, ja jakoś tak przywykłam do tego, że jesteś. Nie musiałes nawet pisać, jakoś przeżyłam, kiedy widziałam, że jesteś, ale nie napisałeś. Ale po prostu, było mi dobrze, bo wiedziałam, że gdzieś tam JESTEŚ. Nie wiem, może dawało mi to jakieś poczucie bezpieczeństwa, poczucie jakiegoś optymizmu, że mimo wszystko dalej jesteś, istniejesz, że mogę w sumie porozmawiac z toba. A tak, od kilku dni, czuję jakaś pustkę, bezcelowość, brak twojej obecności. Różne, dziwne myśli przychodzą mi do głowy. Nie wiem, co jest, jak jest, gdzie jesteś... I naprawdę chciałabym, żebyś już się gdzieś pokazał, bo to oczekiwanie jest najgorsze. Codziennie budzę się z nadzieją, myślą, że może dzisiaj jakoś dać znasz, że żyjesz. I codzienność, brutalnie, mówi, że nie mam na co liczyć, przynajmniej narazie.
Ostatnio jest tak jakoś dziwnie. Sama nie wiem, dlaczego, jak i po co, ale jest po prostu cholernie dziwnie. Z G. się kłócimy coraz częściej, a przynajmniej odnoszę takie, a nie inne wrażenie. Albo jest mega cukierkowo, słodko i ogólnie rzygamy tęczą albo jest źle, do dupy i wszystko jest bardzo odległe od kwejkowego 'rzygania tęczą'. Poza tym, mam totalną awersję do nauki i wszystkiego, co jest mniej lub bardziej związane z maturą. Chociaż egzaminy za niespełna 2 miesiące. Nie przeczytałam nawet ani pół książki do prezentacji maturalnej, a z całą resztą jestem w jednej wielkiej dupie. Plus, zamartwianie się o Ł. i jego nawroty, ćpanie, picie i inne problemy. Czasem mam w związku z tym jakieś takie... poczucie obowiązku. Czuję, że jestem jedną z niewielu osób, której on może się wygadać, przed którą może się jako tako otworzyć. Ehh, nie marudze już. Jakieś takie, złe dni mam ostatnio.
'' I mówią mi, że ty, że ty chcesz więcej
I cóż, i cóż, że to co masz
Dla ciebie jest
W sam raz
Proszę wybaczyć
Że brak mi sił o ciebie walczyć
Bo tak już jest, że drogo płaci
Ten który wybral nic nie tracić'
'' Witamy na cmentarzu żywych trupów, ludzi walczących z życiem, tak jak ci z niego zadowoleni walczą ze śmiercią.
Witamy w 9. kręgu piekielnym. Spotkasz tu zdrajców, narkomanów, samobójców. Całą śmietankę towarzyską.
Źli dla Boga, zagubieni w życiu.
Ludzie bez perspektyw, lawirujący między jedną przyjemnością, a drugą.
Zapraszamy na spotkanie wegetujących zombie.
Wszyscy nowi członkowie widziani z radością.
Jakby nie było, każdy upadły lubi patrzeć na upodlenie innych.
Tylko z nami odczujesz wolność w niewoli własnych pragnień.
Zapraszamy na kolejne spotkanie, które odbędzie się przy najbliższej okazji, kiedy będziesz dążył do samozniszczenia.
Z poważaniem
Klub Żywych Trupów''
Twórczość własna. Takie tam, z lekcji historii. Ogólnie, dni mijają tak spokojnie. Żadnych nowości, miłych bądź niemiłych niespodzianek. Trochę szkoda, bo czasem tęsknie za Ł. i chciałabym, żeby napisał. Jednak, znając go, napisze gdzieś za tydzień, może dwa. Po ostatniej 'rozmowie' raczej nie jest chętny... Tak mi się przynajmniej zdaje. Przystąpienie do matury - oblane. Byle do czerwca. Taką mam nadzieję. Przyszły tydzień zapowiada się tak sobie - próbna matura z matmy, sprawdzian z historii, pytanko z biologii (tyle dobrze, że mam np, więc w poniedziałek zgłosze, ale w środę bankowo będę pytana), pytanko z fizyki, sprawdzian z angielskiego... Nie wiem, kiedy i jak to zrobię, ale muszę. Dzięki Bogu, jeszcze tylko niespełna dwa miesiące chodzenia do szkoły (nie wliczając weekendów, rekolekcji i wolnego z okazji świąt Wielkanocnych). Niech mi ktoś da siłę, abym jakoś wytrwała. Faktem jest, że rozp***dala mnie czasem w tej szkole. Zwyczajnie tam idę i czuję kompletny brak sensu przebywania w tym miejscu. Hmm, trochę to dziwne, ale tak się czuję... Na dzisiaj żegnam.
P.S. Oto ja... Kończę z piosenką Coldplay na ustach...
Pierwszy dzień w szkole, po feriach, bardzo udany. Zaliczyłam polski... Jutro fizyka i wos, a w środę biologia. W czwartek, prawdopodobnie, angielski. Jednak, ten polski, jakoś mnie uskrzydlił. O wiele lepiej się teraz czuję. Oby tak dalej i do przodu. Może uda mi się w tym roku zaliczyć maturę i zakończyć edukację w szkolę średniej. Może... Postanowilam jednak myśleć pozytywnie... Zauważyłam, że kiedy myślę, że coś mi się uda to, na ogół, dana rzecz mi się udaje. No cóż, wracam do nauki i gotowania, może jeszcze wieczorem coś skrobnę.
'' Give me love like her
Cause lately I've been waking up alone. Maybe tonight I'll call ya After my blood turns into alcohol Give me love like never before
Cause lately I've been craving more Maybe I should let you go...''